Przepis na węzę taflową

 Najpierw były próby.

Wstawianie pszczołom kartki A4 pomoczonej w wosku. Zgryzały.

Papieru toaletowego zmoczonego w wosku - nie pracowały na nim.
Wreszcie się udało.


Potem kilka wyjaśnień dla sceptyków, co to komentowali:
W porównaniu do gospodarki na węzie od producentów:
  • Nigdy już nie będzie dla nas problemem uczciwość producenta węzy z powierzonego wosku. Nikt nam niczego nie domiesza do autoklawu
  • Uniezależniając się od zewnętrznych dostawców wosku, zyskujemy pewność co do substancji chemicznych obecnych w naszej węzie, a także i biologicznych. Kiedyś od złej węzy cała pasieka mojego dziadka zapadła na zgnilec. Zwłaszcza w kontekście trzymania pszczół bez chemii, to jest sprawa, myślę, fundamentalna.
  • Węza od producentów musi być mocno wysterylizowana. Uzyskana domowym sposobem będzie mocniej pachnieć gniazdem i bardziej zachęcać je np. do wejścia do miodni,
  • Na gładkiej węzie pszczoły same wybierają wielkość komórki. Mogą dążyć do takiej, która im najbardziej odpowiada. Nie narzucamy żadnego 5,4; 5,1; czy 4,9
  • Posiadając pasiekę w amatorskiej skali, nie jest łatwo zebrać 15 kg wosku, co bywa takim minimum, żeby producent obiecał nam, że "nie domiesza do autoklawu". Ta metoda pozwala zrobić węzę już na małej ilości wosku.
W porównaniu do gospodarki bez węzy:
  • Pszczoły szybciej odbudowują taflę, mogą użyć gotowego wosku zdrapanego z niej żuwaczkami, zamiast wszystko wypacać. Woszczarki nie zawsze są tak dostępne
  • Tafla sprawia, że budują plastry prosto i dzięki temu łatwiej będzie je wyjmować
Wreszcie dokładna instrukcja
  1. Płachta podstawkowa z silikonu (fot 4). Docięty rozmiar ramki (tu: 1/2wlkp). Ważne, że z siliconu (o tym będzie dokładnie później). Tutaj kawałek zakupiony w jednym ze znanych szwedzkich sklepów meblarskich.

  2. Miska pełna wody. To istotne, żeby mieściła nasz wycinek płachty na całą szerokość i głębokość. (też będzie dokładnie później). Tak że Dadanowcy, czy inni ponadwymiarowi - macie wyzwanie.
  3. Wosk roztapiamy w garnku. Tutaj chyba 5 litrowy, dobrze żeby był duży, ale nie musi być tak bardzo, jak miska z wodą.
  4. BHP: może wykipieć, lepiej bardzo uważać i często zaglądać.
  5. Chociaż rozmiar garnka nie ma aż takiego znaczenia, to będziemy w nim maczać płat silikonu. Zatem dopełniamy wodą tak wysoko, żeby prawie cały się zmieścił.
  6. I maczamy. Na początku wosk będzie gorący i nie będzie przylegał tak dobrze. Jeśli będziemy mieć grubszy silikon, to wosk szybciej zacznie przylegać. Wkładamy i wyjmujemy RAZ zdecydowanym ruchem, potem otrząsamy aż przestanie kapać. Jeśli garnek jest mały, jak widać na fotce, nasza forma silikonowa może być skręcona, nie ma to znaczenia.

  7. Powtarzamy. Jeden raz zdecydowanie wkładamy do garnka, wyjmujemy, czekamy aż skapnie, potem do miski. Tym razem przylgnęło już więcej wosku. Powtarzamy tę czynność, aż tafla wosku będzie wystarczająco gruba. U mnie to było na początku 4-5 razy. Kiedy wosk wystygł, wystarczyło 3razy. Na ostatnie zamoczenie w misce koniecznie prostujemy nasz płat silikonu powoli w wodzie.

  8. Wtopione płaty są gotowe na następny sezon. Trzeba uważać przy wtapianiu (cieńsze niż zwykła węza) i przechowywać najlepiej w pionie.


POWODZENIA.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Perełka o pszczołach wolno żyjących: Analiza populacji Apis mellifera w Irlandii

Najciekawsze wnioski z wywiadu Bartka i Kuby z Ralphem Buchlerem