Czy warroza odpada zanurzona w wodzie
Jestem teraz przy końcu eksperymentu. Ciągle na gorąco wpływają nowe obserwacje i nasuwają się pewne wnioski. Uporządkujmy sobie to.
Przygotowanie
Zaizolowałem matki na dwóch plastrach na 18-20 dni. Powstałe w wyniku tej izolacji ramki czewiu przed wygryzieniem zabrałem do domu. W ten sposób wszedłem w posiadanie kilku setek świeżo wygryzionych młodych pszczół porażonych w dużej części warrozą.
Przebieg eksperymentu
Pszczoły z ramek (Kilkaset. Może 400, może 500) zostały zmiecione do worka filtracyjnego. Potem na 5 minut zanurzone w wiadrze z ciepłą wodą (powiedzmy, letnią).
Po wyjęciu wszystkie pszczoły trafiły na tackę, gdzie w temp. około 30 stopni przez kilka minut były wstępnie osuszone.
Popatrzyłem na dno worka filtracyjnego i policzyłem warrozę.
Pszczoły następnie trafiły do zamkniętego większego pojemnika na noc (wiadro 20l). Obok nich położyłem kawałek plastra z miodem. Co jakiś czas obserwowałem ich kondycję i zachowanie.
Warroza na worku filtracyjnym spędziła noc na podwórku. Obserwowałem także jej kondycję i zachowanie.
Wyniki obserwacji
Warroza
- Cała warroza, którą widziałem, w wyniku kąpieli "straciła przytomność". Większość odpadała od pszczół, ale niestety niektóre sztuki pozostały uczepione futra.
- Na oko licząc, na worku filtracyjnym ok. 60 sztuk Varroa destructor
- Jednak - i to pewnie zależy od wielu czynników, np. temperatury wody i ułożenia się kieszeni powietrznych - była bardzo duża różnorodność w efekcie na dłuższy czas. Niektóre Varroa już po 30 min zaczynały się znowu poruszać, inne nie odzyskały życia nawet na drugi dzień. Jednak te, co odżyły - ok. 16 godzin później - ciągle się "czają" na worku filtracyjnym, a dotknięte przechodzą parę kroczków
- Widziałem jedną sztukę Varroa, która zeszła z worka i udała się w podróż poza krawędź stołu. Spadła z ceraty na taras, i tam weszła w tryb "czajenia się".
- Część osobników Varroa, która nie odpadła od pszczół, odżyła i siedzi na nich (jest już kolejny dzień). Nie widzę, czy próbują się wgryzać między tergity. Większość osobników widzę raczej nie wciśniętych.
Pszczoły
- Przeżyły (tak jak w poprzednich testach "potraciły przytomność" i do niej wróciły),
- wydają się być w dobrej kondycji. Utrudnieniem jest fakt, że wygryzły się niedawno i nie można ocenić, czy potrafią latać, bo... nie potrafią.
- wykazują jednak normalne zachowania - pobierają miód z plastra, zbiły się na noc w taki kłąb
Pszczoły wykąpane a przyjęcie w uliku
- po wyschnięciu pszczoły oglądane były na obecność warrozy, a następnie wykładane na wylotek rodzinki, która akurat potrzebowała wzmocnienia
- część bardzo szybko integrowała się z rodziną z ulika, zaczynając od czyszczenia jej normalnych robotnic
- były wynoszone, jeśli były zbyt słabo wyschnięte. Bez wrogości co prawda, ale jednak sprzątaczki traktowały je jako śmieć.
Wnioski
- we wcześniejszym eksperymencie 6 pszczół porażonych warrozą zanurzyłem w słoiku z wodą. Odpadło 6 szt. warrozy.
- pojemnik na wysychające pszczoły powinien mieć jedną ścianę przepuszczalną. W zamkniętym kondensuje się wilgoć i spowalnia proces schnięcia pszczół. Ale zamknąć je trzeba, bo się rozłażą strasznie.
- czy jest to metoda na oczyszczanie z warrozy całych rodzin? Skoro istnieje urządzenie - bęben powoli wirujący, do termicznego zwalczania warrozy, to pewnie przy odpowiednim sprzęcie również da się to zrobić, gdy czynnikiem będzie woda.
- raczej jednak metoda ma potencjał na wyratowanie pszczół wygryzionych z plastrów - pułapek (np. w odkładzie zbiorczym), albo na bardziej humanitarną diagnostykę
- oczywiście do dopracowania jest jeszcze wiele szczegółów
Komentarze
Prześlij komentarz