Historia czterech barci (backup Fejs odc. 68)
Chyba już wiem, czego wieczorem będę słuchał.
Podobno to drzewo przewróciło się i wpadło do rzeki, z całą żywą rodziną pszczelą w środku, kilkaset lat temu.
Kanał: Bractwo Bartne
Piotr mówił na swoim wykładzie, że drzewo zarosło pszczoły, które były w nim uwięzione, ale szybko wpadło do rzeki, więc się wszystko zakonserwowało.
Michał Kolasa mówi podczas swojego, że drzewo zarosło tylko elementy barci, ale wylotek jakiś musiał pozostać. Po czym wpadło do wody i wszystko w środku utopiło.
Było to ok. roku 680.
Patrząc jak od wnętrza moje pszczoły zgryzają drewno wokół wylotków myślę, że ta druga wersja jest bardziej prawdopodobna.
Czyli tak:
- brak widocznych szczelin w pniu
- brak wody w barci
- wiek zawartości tego gniazda jest taki sam, jak wiek zewnętrznego słoja drzewa - czyli zarówno drzewo przestało rosnąć, jak i gniazdo umarło w tym samym czasie, ok. 680 r n.e.
Pytania:
- czy w komórkach odsklepionych był miód?
- co jest bardziej prawdopodobne: konserwacja pszczół i skrzydełek w wodzie przez 1500 lat, w temperaturze Sanu, czy konserwacja w powietrzu? Ja mam tylko mgliste przypuszczenia.
Wyłapałem na Twitterze dyskusję kolegi z tej grupy (pozdrawiam Sebastian) i jednego z prelegentów: Michała Kolasy.
Michał napisał w niej, że miód został z tej barci wypłukany.
To uwiarygadnia hipotezę, że drzewo wpadło do wody z żywą rodziną pszczelą, a wylotek był działający, bo do środka dostała się woda.
Może miejsce którym wylatywały pszczoły zostało zatkane mułem?
Ciekawe były też wnioski prof. Adama Tofilskiego.
Patrząc pod kątem rozmiarów skrzydełek pszczoły z barci sprzed 1500 lat, wychowane w naturalnym plastrze, były podobnych rozmiarów co dzisiejsze, wychowane w plastrze zbudowanym na "powiększonej" węzie.
Komentarze
Prześlij komentarz