Tropilaelaps - hit, czy kit? (backup Fejs odc. 69)
Tropilaelaps - hit, czy kit?
Był już post o tym, że mamy od 2021 tego robaczka w regionie Rostowskim - czyli na wschód od Ukrainy.
Z pracy naukowej dowiedziałem się, że robal znika z uli w styczniu i nie ma go do marca.
W komentarzu od Zobar Szton dowiedziałem się najpierw, że to raczej nie jest jakaś jego magiczna właściwość hibernowania w kącie ula, czy tam pod śniegiem, tylko zwykłe ludzkie ignoranctwo z chęci zysku. Podobno w kwietniu przyjeżdżają odkłady z Kirgistanu, gdzie nie ma porządnej zimy.
Że Kirgistan daleko? A ja się pytam - pszczoły (a potem matki) z jakiego kraju proponował powszechnie polskim pszczelarzom, jeden nasz hodowca z Warmi? Gdzie czarno na białym w "Pszczelarstwie" była relacja, że w miejscu wytwarzania tych odkładów, tam coś dużo pszczoły pełzały przed ulem i znaleziono Tropilaelapsa? Z NEPALU. Potem ten projekt prof. Wilde na szczęście zarzucił.
Co ciekawe - pani na tym filmie tłumaczy, że czerw był w rodzinach przez cały rok, ale w lutym i marcu nie było w nim Tropilaelapsa. (16:20 - "razpłod był krugwy god" - jeśli dobrze rozumiem).
Na wykresie procent porażenia czerwiu. Nieźle w tym wrześniu, nie? 3 z 4 larw zainfekowane...
Następna część nagrania może zawierać kluczowe informacje na temat tego, co się dzieje w marcu.
Mój wniosek jest taki, że KONIECZNIE potrzebujemy mieć pszczoły przerywające zimą czerwienie, choćby na kilka tygodni.
Z odpowiednim wyprzedzeniem, np. w USA aparat urzędniczy zaczyna pozycjonować się już jako potencjalny zbawca, kluczowe ogniwo łańcucha, tarcza, co chroni krainy pszczelarzy...
Wg mojej wiedzy jedynym przypadkiem sukcesu służb weterynaryjnych jest Kalabria we Włoszech i mały żuczek ulowy.
Odsyłam też do wpisu o Australii (gdzieś tu jest na grupie), gdzie tego typu mrzonka o sprawczej roli weterynarii utrzymała się chyba najdłużej. W zeszłym roku chyba, po zabiciu dziesiątek tysięcy rodzin pszczelich, najbardziej skuteczni urzędnicy od pszczół na świecie ogłosili kapitulację wobec warrozy.
Fajnie, jakby się dało rzeczywiście jakoś administracyjnie zakazać importu matek i pakietów do Polski i UE. Ale nie sądzę, żeby to było realne.
Z tej prezentacji wynika, że mimo zimnych zim, takich nawet -3,5 (średnia dla stycznia w Seulu), w Korei Południowej Tropilaelaps jest w bardzo wielu rodzinach pszczelich.
Trudno stwierdzić dlaczego to tak się nagle zaczęło roznosić.
Komentarze
Prześlij komentarz