13 stycznia 2023 Wskoczmy znów na chwilę do roku 1960 (backup z fejsa, cz. 8)
Wskoczmy znów na chwilę do roku 1960, do czasów niesprowadzania pszczół ras obcych i dominacji pszczoły krajowej - lokalnego ekotypu AMM.
Irlandia jest w UE. Nie tylko udało im się zakazać importu matek, to jeszcze i 30% pszczelarzy trzyma pszczoły bez chemii. Szwedzi są w Unii, też mają.
Kultura bartnicza jest wpisana na listę dziedzictwa UNESCO - to też trudne do ruszenia.
Kwestia tylko tego, żeby się ponad granicami dogadać, a wewnątrz granic organizować. Rzeczywiście pewne naciski na pszczelarzy już się pojawiły ze strony eurokratów w kwestii "stosowania zatwierdzonych leków" z pieczątką, do trucia warrozy. Brak trucia jeszcze jest poniżej radaru naszych dobrodziei, ale trzeba uważać.
Pod względem "zdrowotnej" sytuacji pszczół, najwięcej problemów bierze się z zaniedbań pszczelarzy komercyjnie trzymających stłoczone pszczoły w pudełkach.
Nieudane i nieuważne próby odejścia od chemii, też w pudełkach, są na tyle rzadkie, że przeciętny Kowalski raczej nie zetknie się z taką pasieką.
Daleko, daleko w tyle za tym, są kłody. Rzadko rozmieszczone, z reguły na terenach leśnych. Jeśli 9 na 10 rójek nie da sobie rady z warrozą, to padną w tych kłodach zimą, zanim pszczoły innych pszczelarzy w ogóle pomyślą, żeby tam zajrzeć.
1 na 10 rójek jest w stanie radzić sobie z warrozą. Jeśli bartnik zatroszczy się, przynajmniej w pierwszym sezonie, o pożytki, te kłody wypuszczą swoje "ruchacze" - to poprawią obecną sytuację pszczół.
Komentarze
Prześlij komentarz