14 stycznia 2024 Czasem spotykam się z pytaniami "po co ty sprawdzasz zimą, czy pszczoły żyją." (backup Fejs 16.)

 Czasem spotykam się z pytaniami "po co ty sprawdzasz zimą, czy pszczoły żyją. Przecież i tak im nie pomożesz".

Otóż pomożesz.
Jeśli jedna z rodzin na toczku padła np. na nosemę, zostawiając 15kg pokarmu pełnego zarodników, to zabranie jej podczas oblotu to już nierzadko akcja zbyt późna. Narażamy sąsiadki na ryzyko zawleczenia tych zarodników do swoich rodzin. I następnej zimy/ jesieni, kolejne kilka uli może przywitać nas ciszą.
Tymczasem zimą mamy dużo wolnego czasu, by ramki przetopić, a pokarm zutylizować.
Po to warto sprawdzać, czy pszczoły żyją. Oczywiście cichutko i góra raz w miesiącu.


Opieram się na badaniach, w których w zimnym, bardzo zimnym miodzie, przechowywano spory nosemy.
Nie sprawdzano, co się wytworzyło, natomiast sprawdzono zdolność tych spor do zakażania. Była wysoka nawet po roku przechowywania.

Wiosną pszczoły nie latają na zbyt duże dystanse. Więc zutylizowanie "naszych" umarlaków uchroni ich sąsiadki z naszego toczka przed wchłonięciem "dawki uderzeniowej" patogenu. Raczej nie dolecą do sąsiadów.
Kiedy pogoda się poprawia, kwitnie dużo kwiecia, to rabowanie tak bardzo się nie opłaca i dawka spor powinna się rozwodnić w większej ilości wziątku. Może pszczoły naturalną wymianą pokoleń nawet u siebie taki "zastrzyk" zwalczą przed zimą.
Gdy kto ma sąsiadów blisko, to ma gorzej i pozostaje nadzieja na odporne pszczoły. Byłem kiedyś świadkiem takiej "wojny biologiczno-orężnej" dwóch toczków... oj tak.


Na tej fotce jest końcowa faza wojny, którą moje pszczoły przegrały.
W październiku osłabła jakaś rodzina u sąsiada (ok. 50m w linii prostej). Moje latały ją rabować. Ruch na wylotkach do zmroku i nawet trochę dłużej.
Pierwszą rodzinę wywiozłem w trakcie jesieni. Na wiosnę była słabsza o połowę. W zimę padły 2 z 3, które pozostawiłem na tym toczku. Czwarta (i jedyna) przezimowała na ok. 2 ramkach.
I wtedy zaczął się kontratak od sąsiada. Poza tą rodziną, którą wyrabowały moje, musiał mieć jeszcze jakąś inną, odporną. Bo w marcu pszczoły od niego zaczęły atakować tego mojego jedynego słabiaka. Bronił się on dzielnie, ale nie dał rady. Zadziałałem w ostatniej chwili wywożąc tą rodzinkę. O dziwo odbudowała się i przezimowała do roku 2022.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Najciekawsze wnioski z wywiadu Bartka i Kuby z Ralphem Buchlerem

Jakie porażenie warrozą uważano za bezpieczne na początku lat 90-tych

Kolejny kamień milowy z książką - zaliczony !