Nigdy jeszcze w mojej karierze (backup Fejs odc. 29)
Nigdy jeszcze w mojej karierze, ten kluczowy element sezonu pszczelarskiego, czyli rozmnażanie rodzin metodą sztucznej rójki, nie był takim wyzwaniem.
Większość rodzin bezchemicznych bardzo poszła w siłę, wszystko pozalewane, nektar składowany w korpusie poniżej gniazda, w półnadstawce i w gnieździe... Matki wędrowały po tym wszystkim szukając miejsca do zaczerwienia. Czasem znajdowałem matkę na 15tej ramce z 16tu...
Do tego zapach oprysków przeciwchwastowych (wali jakby trochę pastą do butów), na niektórych miejscówkach zmusił mnie do użycia podkurzacza. Pszczoły nie były zbyt chętne na wizyty.
Za to poza tymi utrudnieniami - wziątek leje się niesamowicie, a ja po dzisiejszym dniu mam tydzień spokoju. Potem będzie drugi rzut - jednoramkowce z matecznikami. Jako kopie bezpieczeństwa lub do sprzedaży.
Rodzina, którą próbowałem osadzić w kószce i która z niej wczoraj wyszła - pięknie buduje klasyczne ramki, a matka składa jaja. Przeszczęśliwe, że znowu znalazły się w ulu pudełkowym. Miały być dzikie, a to takie francuske pieski są.
Kłoda też chwilowo "krok wstecz". Trzeba było zdjąć...
Dużo się dzieje.
Komentarze
Prześlij komentarz